Nowy Rok, nowe wyzwania, nowe kawy, nowe smaki! Tym razem pojedziemy do… Wrocławia. Tam mieści się Wroasters – całkiem świeża, sympatyczna palarnia kawy, którą możecie poznać w styczniowej odsłonie Przelewu Miesiąca. Sięgnijcie po Kolumbię!
Oporapa – brzmi jak refren jakiegoś dobrego, karnawałowego kawałka. Czujecie? Oporapa-pa-pa-ra-pa-paaaaa pod jakiś konkretny basik i kilka sampli. A Oporapa to region z którego pochodzi wspomniana, Wroasterowa Kolumbia.
Farma La Esperanza, skąd pochodzi surowiec, ma swoje uprawy na wysokości 1700 m n. p. m. Jak przystało na ziarna z tego regionu świata, zostały one poddane procesowi obróbki na mokro po czym były suszone na słońcu przez 20 dni. Warto nadmienić, że jest to świeży zbiór z 2017 roku, zakupiony od Nordic Approach.
Paleniem zajął się Krzysiek Szkutnik, który opiekuje się zarówno marką Wroasters jak i Etno Cafe, która nakierowana jest przede wszystkim na kawy do espresso i kawiarek. O Krzyśku możecie przeczytać więcej w naszych wywiadach z polskimi roasterami! Według etykietki, znajdziecie w niej aromaty karmelu oraz jabłka i aksamitne body. Karmel i jabłko to dobre, zimowe połączenie. A aksamit zawsze jest w cenie.

Zapach dobiegający z paczki kojarzy się ze słodkim karmelem, czekoladą i suszonym jabłkiem. Po zmieleniu zapach robi się bardziej intensywny, pojawiają się nuty ziołowe oraz więcej suszonych owoców.
Parzyłem tę kawę w trzech urządzeniach – The Gabi, Aeropressie i klasycznym V60. Spośród tych trzech metod najbardziej do gustu przypadły mi efekty z dripa. Tu, przy standardowych proporcjach 18g kawy / 300g wody i czasie parzenia w okolicach 3:00 minut, uzyskałem lekkie, wspomniane aksamitne body, które towarzyszy od początku do końca. Do tego sporo karmelowej słodyczy i niewielki dodatek słodkich owoców dobrze przełamujący całość. Smaki i doznania w sam raz do porannej kawy, do pożywnego śniadania bądź przelania sobie w KeepCupa i pognanie z nim do pracy.
Aeropress wyciągnął nieco więcej kwaskowatości, ale zniknął ten atut aksamitności. Pojawiło się za to więcej orzechowej goryczki, jak przy orzechach włoskich. Natomiast całość stała się bardziej konkretna, oblepiająca kubki smakowe.

Gabi, przy tych samych proporcjach co V60 podrzuciła nieco owoców, jeszcze więcej aksamitnego wykończenia, ale nie było aż tak pełnego smaku, jak w przypadku dripa. Jeśli macie Gabi, spróbujcie dać ciut większą dozę, efekty mogą być przyjemne!
To co, dacie szansę chłopakom z Wrocławia?









