Zdarza  mi  się  wielokrotnie  dziwić  przeglądając  karty  w  różnorakich  lokalach.  Począwszy  od  złej pisowni  w  nazwach  napojów,  po  zupełnie  kosmiczne  objętości  napojów  rzędu  100  ml Espresso.  Ktoś może powiedzieć, że uprawiam czepialstwo, ale znów, jeśli  barista  na wejściu popełnia takie błędy i wykazuje się elementarną niewiedzą, to jak mamy mu zaufać?

Dlatego właśnie dziś będziemy kontynuować rozważania co i jak (nie) powinno wyglądać na naszym kawiarnianym stoliku. Kiedy już przesłuchaliśmy baristę, kelnera czy  barmana  w  kwestii  surowca,  przychodzi  czas  na  sprawdzenie  umiejętności  przygotowywania  i znajomości sztuki podania kawy. Postaram się omówić najpopularniejsze pozycje w kawowym menu i wyjaśnić  dlaczego  coś  ma  wyglądać/smakować  tak  a  nie  inaczej.  Każdy  oczywiście  posiada  własne zdanie,  rzecz  jest  bardziej sprawą  gustu,  ale  istnieją pewne optymalne  parametry  i  tutaj  podam je jako  punkt  odniesienia  dla  naszego  własnego  smaku.  Zaręczam  jednak  z  tego  miejsca,  że  trudno otrzymać dobry napar, jeśli zostanie podany nam bez zachowania poniższych norm. Do dzieła!

ESPRESSO

Zaczynamy  od  pozycji  podstawowej.  Wprawdzie  w  Polsce  dominuje  sprzedaż  kawy  z mlekiem,  jednak  każde  cappuccino  czy  latte  zaczyna  się  od  (co  najmniej)  poprawnego  espresso. I tutaj  z  pomocą  przychodzi  nam  crema  –  pianka  utrzymująca  się  na  powierzchni  naparu,  o orzechowym  kolorze,  jednolitej,  błyszczącej fakturze.  Jest dla nas wskaźnikiem jakości espresso i pozwala  jednym  spojrzeniem  ocenić  efekt  pracy baristy.  Jej  grubość  powinna  wynosić  co  najmniej kilka milimetrów. Ważne jest to, aby nie znikała po kilku  sekundach,  nie  rozpadała  się  na  mniejsze elementy,  była  pozbawiona  pęcherzyków  czy przebarwień.  Wracając  do  orzechowego  koloru, odcień  również  nie  zawsze  jest  taki  sam,  ale  z pewnością  łatwo  rozpoznamy  niedoparzone espresso  –  pianka  będzie  blada,  bardzo  jasna. Widząc  taki  napar  możemy  przygotować  się  na masę  wodnistej  goryczy.  Z  kolei  cętki przypominające  umaszczenie  lamparta/tygrysa świadczą  o  świeżym  ziarnie  (nie  zawsze  jest  to tożsame z jakością) i  umiejętnościach baristy.  Jeśli napar wygląda optymalnie, czas na konsumpcję.
Tutaj  sprawa  zaczyna  komplikować  się  jeszcze  bardziej,  no  bo  jak  opisać smak  naparu,  który  może  mieć  tysiąc  różnych  wariantów?  Zaczynamy  od goryczy  –  tej  powinno  znaleźć  się  w  filiżance  najmniej.  Espresso  ma  być możliwie słodkie (tak, kawa jest słodka z natury, bez cukru!) i zbalansowane rześką,  przyjemną  kwasowością  np.  cytrusów  czy  czerwonych  owoców. Dobry  napar  daje  uczucie  gęstości,  cielistości  na  języku  i  ten  parametr, zwany  body, jest również pożądany.  Zaś  po wypiciu dwóch, trzech łyków i obejrzeniu  pustego  dna  filiżanki  nie  ma  powodu  do  narzekań  na  mały rozmiar.  Cała  frajda  polega  na  tym,  że  espresso  pozostawia  długi, przyjemny posmak zwany  z angielska  aftertaste.  Ten właśnie  posmak  utrzymuje  się  kilkadziesiąt  minut i zachęca  do  wypicia  kolejnej  porcji.  Jeśli  czujemy nieprzyjemną gorycz, którą natychmiast należy  popić, to następnym razem udajmy się w inne miejsce i  tam spróbujmy szczęścia.  Skoro jesteśmy przy popijaniu  -wodę  do  espresso  podaje się  zawsze.  Jednak  nie  po to  by  je  popić  czy  (o  zgrozo)  rozcieńczyć,  lecz  by oczyścić  kubki  smakowe  przed  konsumpcją  i przygotować  się  na  całe  spektrum  doznań sensorycznych zawartych w jednej małej porcji.

Czas na mleko; tutaj zaczyna się cała zabawa i niezliczona ilość rozmaitych kombinacji. Nie sposób ich wszystkich omówić, dlatego zajmiemy się dwiema najbardziej popularnymi.

CAPPUCCINO

Jeśli  czarna kawa jest dla nas wciąż zbyt intensywna, zazwyczaj  sięgamy po tę  pozycję  w  karcie. I  również  będzie  ona przepyszna,  pod  kilkoma warunkami.  Kiedy cappuccino  zostaje  nam  podane,  od  razu zwracamy  uwagę  na  dwie  rzeczy.  Pierwszą jest  rozmiar.  Klasyczne,  tzw.  włoskie  będzie oscylować między 150-180 ml. Jest to ważne, ponieważ  proporcje  między  espresso  a mlekiem  i  pianką  są  kluczowe  dla  dobrego smaku.  Wielkie  kubki  czy  filiżanki  może  i starczają  na  długo, ale  poza  napełnieniem żołądka  żaden z nich  pożytek.  Drugą  kwestią jest  wygląd  mlecznej  pianki  pokrywającej  powierzchnię  napoju.  Powinna  być  błyszcząca,  o konsystencji  jogurtu,  aksamitnie  gładka i sprężysta. Taki efekt jest wciąż rzadkością, a jego osiągnięcie  wcale  nie  wymaga  szczególnych umiejętności.  Wielka,  sztywna  czapa  o konsystencji spienionego płynu do mycia naczyń, posypana  czekoladą  czy  cynamonem,  to  nie  jest droga  jaką  powinniśmy  podążać.  Jeśli  jednak wszystko  wygląda  dobrze,  możemy  spodziewać się  słodyczy,  harmonijnego  połączenia intensywności  espresso  i  delikatnego  w  smaku mleka,  które  w  tandemie  są  czymś niepowtarzalnym.

LATTE

W ostatnich latach królowa sprzedaży. Za sprawą sieciówek rozmiary tego napoju rosną do niebotycznych półlitrowych kubków, a prawda jest taka, że jedyną różnicą w stosunku do cappuccino są  proporcje  spienionego  mleka  do  pianki  przykrywającej  powierzchnię  filiżanki.  Rzeczywistość jednak  rządzi  się  swoimi  prawami  i  trudno  dziś  wypić  latte  o  objętości  mniejszej  niż  300  ml.   Tutaj smak mleka będzie dominować, całość będzie mniej intensywna i lżejsza niż w poprzednim wydaniu.
Poza  tymi  kompozycjami  mamy  jeszcze  całą  masę  popularnych  pozycji  jak  americano,  flat  white, mocha, macchiato oraz wiele, wiele innych. O niektórych powiemy sobie jeszcze przy okazji kolejnych tekstów, na dziś taka porcja informacji powinna nam wystarczyć. Jeśli ktoś jest bardzo głodny wiedzy, internet pęka w szwach od receptur, zachęcam do porównywania. Skoro  dotarliście  tak daleko to znaczy, że naprawdę zależy Wam na jakości tego co pijecie. I bardzo dobrze.  Musimy  pamiętać,  że  jako  konsumenci,  to  my  rozdajemy  karty  na  rynku.  Dopóki  nie  zaczniemy  wymagać  produktu  adekwatnego  do  ceny,  dopóty  przedsiębiorcy  nie  będą  zmuszeni  by podnosić  jakość,  taki  mamy  wolny  rynek.  Sytuacja  zmienia  się  powoli  na  lepsze,  ale  wciąż  jest  to mrówcza  praca  i  wypicie  dobrej  kawy  zazwyczaj  poprzedzone  jest  wieloma  przykrymi  doznaniami zanim  trafimy na lokal na odpowiednim poziomie.  Pomóżmy sobie sami i nie bójmy się wybrzydzać, wszak kawiarnia żyje z kawy i jeśli tam jest ona niesmaczna, to  tak  jakbyśmy dostali niedopieczoną, przykrytą  masą  warzyw  i  wątpliwej  jakości  serem,  pizzę.  Nic  dziwnego,  że  potem  trzeba  do  niej zamawiać sos czosnkowy, sprawa podobna jak z cukrem, nieprawdaż?
Maciej Duszak
Wpis przygotowany przez

Maciej Duszak

Słynie ze swojej bezkompromisowego podejścia w kwestii jakości serwowanej kawy oraz z bycia wiecznie drugim. Twórca vloga Arabean, Mistrz Polski Brewers Cup 2017, V-ce Mistrz Polski Brewers Cup 2014/15/16, V-ce Mistrz Polski Cup Tasters 2016, 5-ty w Międzynarodowych Chińskich Mistrzostwach Baristów 2016.