Stalowe żarna, stabilna konstrukcja, klasyczny wygląd – to kilka cech, które przychodzą do głowy, kiedy chcemy opisać młynki chińskiego producenta 1Zpresso. Co zdarza się wciąż niezwykle rzadko w przypadku młynków ręcznych – wyższe modele urządzeń tego producenta powinny świetnie nadawać się również do mielenia kawy pod espresso. Co w takim razie rozwieje wszelkie nasze wątpliwości i odpowie nam na podstawowe pytanie – “Czy warto?” – oczywiście test! Poprosiliśmy więc trójkę prawdziwych kawowych freak’ów o przetestowanie trzech różnych młynków ręcznych 1Zpresso z trzech różnych kategorii cenowych. Czym zaskoczyły ich te urządzenia? Czy kawy przygotowane na zmielonych przez te młynki ziarnach utkwiły w ich pamięci? Przekonajcie się sami!
1Zpresso Q2 – test Sebastiana Kownackiego
[powerkit_separator style=”dotted” height=”2″]
Kilka słów o autorze…
Sebastian Kownacki
Z wykształcenia anglista literaturoznawca, tłumacz, nauczyciel. Geniusz, miliarder, plejboj, filantrop. Prywatnie wieloletni fan kaw specialty i kawowy blogger znany jako ile_klikow na Instagramie. Dobra morda.
[powerkit_separator style=”dotted” height=”2″]
Słowem wstępu
1zpresso Q2 to podstawowy młynek w ofercie tego producenta. Wśród jego cech wymienić można symetryczną, dwustronną stabilizację osi z dwoma łożyskami, metalowe, stożkowe żarna, aluminiową, lekką, choć solidną konstrukcję oraz ciekawe rozwiązania, których próżno szukać u konkurencji. Mów mi jeszcze! Nie da się ukryć, że dzięki swojemu rozmiarowi jego największym plusem jest mieszczenie się w tłoku Aeropressu, co sprawia, że 1zpresso Q2 idealnie sprawdzi się jako młynek do parzenia kawy w plenerze, w podróży, czy po prostu poza domem.

Q2 przychodzi do nas w niewielkim, jasnobłękitnym pudełku o fakturze skóry. W środku, oprócz młynka, znajduje się pędzelek do czyszczenia pozostałości kawy, kartonik z kodem QR odsyłającym do instrukcji obsługi oraz pokrowiec o fakturze jutowego worka, co jest dosyć przyjemnym i luźnym nawiązaniem do naszej ulubionej branży.
Wykonanie
Sam młynek wykonany jest głównie z aluminium, a jego konstrukcja jest dosyć klasyczna i z pozoru niewiele różniącą się od innych młynków ręcznych dostępnych na rynku. Gałka wykonana jest z jasnego drewna i nie jest lakierowana – drewno jest matowe i przyjemne w dotyku, co zapewnia pewny chwyt, ale budzi też obawy, że z czasem może naturalnie ciemnieć. Dekiel, który jest integralną częścią korby, jest przezroczysty i wykonany z wyjątkowo grubego plastiku, co z pewnością dokłada do jednego z plusów tego młynka, do czego jeszcze dotrę. Główna część tulei ma dodatkowo warstwę silikonu/imitacji drewna (lub skóry, jak twierdzi producent), która zapewnia bardzo dobry i przyjemny chwyt. Dzięki temu, że młynek jest wąski, trzyma się go wyjątkowo pewnie. Jest średnicy mniej więcej pomiędzy ogórkiem szklarniowym albo konkretnym bananem. Może to i dziwne porównanie, ale pozwoli wyobrazić sobie jego kształt lepiej niż jakbym zwyczajnie podał wam wymiary. W przeciwieństwie do niektórych, nawet droższych opcji, z pewnością nie będzie sprawiał ergonomicznych problemów osobom o drobnych dłoniach. Pojemnik na przemiał też jest aluminiowy i wkręcany w blok z żarnami.

Zalety
Zacznijmy od plusów. Wszystkie młynki 1Zpresso mają wspaniały trick, którego brakuje mi nawet w prawie trzykrotnie droższym ręcznym młynku, którego używam w domu. Blok z żarnami można wykręcić z tulei, dzięki czemu młynek można bardzo dobrze wyczyścić bez potrzeby rozkręcania osi. Za ten prosty, genialny patent serce, duszę bym dał. Dzięki temu, że młynek jest w głównej mierze wykonany z aluminium, a dekiel przy korbie jest z naprawdę grubego materiału, jest on także zauważalnie cichszy od hegemona sceny kaw specialty, czyli Comandante C40. Geometria żaren sprawia, że na moje oko jest on też o dobrą połowę szybszy w mieleniu na mniej-więcej tym samym ustawieniu. W przeciwieństwie do niemieckiego młynka Q2 przy pokrętle służącym do ustawiania przemiału dodano numeryczną tarczę pomagającą w zorientowaniu się jak aktualnie ustawione są żarna. Całość również wykonana jest z metalu. Kliki przeskakują zdecydowanie, ciężko, z przyjemnym, metalicznym skokiem. Uczucie nastawiania młynka przypomina mi nakręcanie zegara. Pełen obrót żarnami składa się z dziesięciu numerów (od 0 do 9), między którymi znajdują się trzy dodatkowe stopnie – więc jeden, pełen obrót żarnami to aż 30 klików, co daje bardzo szeroki wachlarz możliwości. 1Zpresso podjęło też dosyć ciekawą i nieczęsto spotykaną decyzję – producent w instrukcji obsługi dokładnie podaje, że jeden pełen obrót przy ustawianiu żaren zwiększa lukę między nimi o 0,75 mm.

Wady
Tak ten świat stworzony jest, że niestety nic nie jest bez wad. Te jednak, wydaje mi się, są nieznaczne i w dużej mierze subiektywne i będące konsekwencją celowego projektowania młynka na opcję kompaktową. Ze względu na swój niewielki rozmiar młynek jednorazowo jest w stanie przemielić około 20 g ziaren, choć przyznam, że przy każdej odmianie kawy, na której go testowałem to czasami z bólem, ale udało mi się upchać moje zwyczajowe 21 g na przygotowanie kawy w Hario V60. W połączeniu z Aeropressem powinien zadowolić każdego przy parzeniu jednej porcji. Przez ograniczoną ilość miejsca, pokrętło do wybierania stopnia przemiału jest niewielkie – odrobinę, ale jednak zbyt małe na moje szerokie paluchy. Wieczko młynka jest częścią jego korby, więc zupełnie jak w większości młynków na rynku w transporcie musimy wybrać między odstającą od młynka rączką, a wrzuceniem go do plecaka czy torby otwartego. Nie jest to może aż taki problem, bo do młynka producent dorzuca pokrowiec. Mój ostatni przytyk również będzie subiektywny, do tego kosmetyczny. Producent w instrukcji ostrzega, że tak zwana 'pozycja 0′ w młynku niekoniecznie musi pokrywać się z numerem 0 na tarczy, jak też jest w przypadku mojego egzemplarza. W moim młynku ta wypada na pozycji 1.2. Tarcza z kolei, według mnie, powinna być numerowana w drugą stronę – aby z pozycji 0 ustawić grubszy przemiał klikamy w stronę 9, 8, 7, a nie 2, 3, 4.

A co mówi kawa?
Koniec końców młynek służy jednak do mielenia kawy. Podczas testów użyłem kaw z Ameryki Południowej, Afryki, oraz Indonezji w obróbkach mytych, naturalnych, miodowych oraz po maceracji beztlenowej. W metodach bazujących na rozpuszczaniu kawy przez stały kontakt z wodą młynek radzi sobie bardzo dobrze. Wszystkie kawy charakteryzowały się wysoką słodyczą, często także soczystą kwasowością i, zależnie od metody obróbki, zauważalnym body, czyli odczuciu cielistości na języku. W metodach przelewowych najłatwiej można wyczuć różnice między Q2 a wspomnianym wcześniej C40. W smaku zauważalne jest to, że 1Zpresso generuje więcej zarówno drobnych, jak i grubszych frakcji w przemiale. Każda z kaw płynęła w dripperze wolniej przy osiąganiu podobnych ekstrakcji, co także może sugerować zwiększoną ilość drobnych frakcji. W smaku, który nieznacznie, ale jednak odbiega od Comandante, wyczuć można różnice. Warto jednak w tym miejscu wspomnieć, że jest to porównanie zgoła niesprawiedliwe, ponieważ…
1zpresso Q2 kosztuje nawet trzecią część ceny najdroższych młynków ręcznych. Przede wszystkim jego celowy projekt jako młynek kompaktowy daje mu ogromne szanse, jednak tym samym siłą rzeczy nakładając pewne limity. Konkurentami Q2 są takie młynki jak Cafflano Krinder, który wykonany jest z zupełnie innych materiałów, młynek Barista Space, który ma mniejszą pojemność, czy Timemore C2. W swojej konkurencji cenowej 1Zpresso Q2 jest młynkiem o wysokiej jakości wykończenia, wyprodukowanym z dobrych materiałów, oraz prezentującym bardzo przyjemny smak w filiżance. Świetnie sprawdzi się jako młynek do metod zarówno immersyjnych, jak i perkolacyjnych, a dzięki swojemu kompaktowemu rozmiarowi będzie bardzo dobrym rozwiązaniem w podróży.
1Zpresso JX-PRO – test Kamili Adamiec
[powerkit_separator style=”dotted” height=”2″]
Kilka słów o autorce…
Kamila Adamiec
Mistrzyni Polski Brewers 2018, Druga V-ce Mistrzyni Polski Barista 2020 oraz założycielka kawiarni Projekt Nano w Toruniu.
[powerkit_separator style=”dotted” height=”2″]
Wszystko zaczyna się, gdy przychodzi paczka
Nikt się nie spodziewał, wszyscy potrzebowali? Być może! Zapraszam do lekkiej recenzji 1Zpresso JX-PRO – w mojej ocenie – gracza, który uzupełnia mocną lukę w gadżeciarskim świecie baristów i homebaristów.
Wszystko zaczyna się od otrzymania paczki. Otwiera się trochę jak prezent na święta. W środku starannie zabezpieczone elementy: część główna naszego młynka, obok rączka i długa szczoteczka do czyszczenia sprzętu. Małe a cieszy, bo przecież w niewielu kawowych urządzeniach producent dorzuca nam akcesoria ułatwiające codziennie dbanie. Jest też niemniej ważna kartka z kodem QR, z tym, że o niej później.

Kolejny etap – chwytam młynek w dłoń. O gustach się nie dyskutuje, jednak mnie się on po prostu podoba. Wygląda mega stabilnie i jakościowo. Waży prawie kilogram i choć jest dosyć ciężki, mam poczucie, że jest to porządnie wykonane urządzenie, niż ciężki klamot. Na całe szczęście obwód młynka pozwala mi go swobodnie chwycić w kobiecą dłoń. No i guma, która stabilizuje uchwyt to jest coś pięknego.
Kiedy już miałam zabierać się do konkretnej zabawy z 1Zpresso, wydarzyło się coś, czego nie sposób pominąć. Przy pierwszym kontakcie upada mi z hukiem część mojego nowego młynka – pojemnik na zmieloną kawę. Ale luz! W odróżnieniu do wielu konkurentów na rynku, nie jest wykonany ze szkła, a z wytrzymałego aluminium i zupełnie nic się z nim nie stało. Całkiem fajnie, bo inaczej zostałabym pozbawiona jakże ważnego elementu 🙂

Zanim zabierzecie się za przygotowywanie kawy, polecam wrócić do załączonej do opakowania kartki z kodem QR. W chwilę przeniesie Was ona na stronę poświęconą całej serii młynków z rodziny 1Zpresso. Wybieracie swój model i chociaż w języku angielskim, to błagam – trudno o bardziej intuicyjny i czytelny manual. Krótko i na temat. O poszczególnych częściach, skali, montażu i demontażu. Lektura zajmie Wam do 10 minut, a młynek nie będzie miał przed Wami tajemnic.
Przechodząc do ustawień
Grubość mielenia jest ustawiana za pomocą pokrętła umieszczonego nad żarnem. Skala jest podzielona na 10 cyfr i dodatkowe punkty pomiędzy nimi – pełny obrót pokrętła to łącznie aż 40 stopni. Nasz pierścień do regulacji można obrócić zatem o 360 stopni cztery razy. I to jest bardzo fajna sprawa. Bierzesz do ręki młynek i wiesz, gdzie jesteś. Zamiast mówić o klikach przyjęliśmy sobie określanie danego punktu, dla przykładu „1.1.2” oznacza: „jeden obrót wokół osi, druga kropka po punkcie pierwszym”, co w przełożeniu na popularne kliki, dawałoby od „punktu zero” klik numer 46. Dobra, brzmi to trochę pokrętnie, jednak absolutnie nie ma filozofii, no i nie ma liczenia.

Espresso
Zaczynam od espresso. Zgodnie z zaleceniami producenta zaczynam od punktu 1.4 (jeden obrót wokół osi i punkt numer 4). Ok, nie jest łatwo. Trzeba się trochę wysilić, żeby zmielić pod szota. Ale! Cały akt zajmuje mi, UWAGA, 35 sekund. Sporo? Chwilę później chwytam za wiodący na chwilę obecną młynek na naszym rynku i przy całej mojej miłości do niego, czas przyznać, że ta sama doza, tej samej kawy, na zbliżonym ustawieniu, mieli się o ponad minutę dłużej. Dlaczego? Z mojej perspektywy jest to kwestia płynności przemiału, bo w 1Zpresso ani razu nie zacina mi się rączka czy żarna. Chociaż wymaga to wysiłku, jest on regularny. Co więcej, im mniej niezmielonej kawy zostaje w górnym pojemniku, tym mielenie idzie sprawniej. Z tej okazji zwracam Waszą uwagę na spore, jak na młynek ręczny, żarna, w między które ziarna kawy trafiają równo i bez problemu, dzięki czemu cała czynność jest w moim odczuciu bardzo płynna. Żarno jest wbudowane w korpus, co tylko dodaje stabilizacji całemu urządzeniu, a przy rozkręceniu – ilość luźnych części jest ograniczona. Dodatkowy plus – pojemnik na zmieloną kawę pięknie wpasowuje się w kolbę od naszego ekspresu, więc dozowanie i dystrybucja to szybka akcja.

Tutaj czas, aby na pewien aspekt Was uczulić. Polecam ostrożnie obchodzić się z osią do regulacji, bo w przypadku espresso, przejście z ustawień 1.4 na 1.5 (4 kliki) zmieniło czas ekstrakcji naszego szota o ponad 30 sekund – sporo. Kręćcie zatem ostrożnie. Niemniej, zaproponowane przez producenta ustawienia młynka pod daną metodę zdały egzamin (uprzedzając fakty: nie tylko w przypadku espresko).
Dalej. Przelew.
Po sugestii producenta, ustawiam się na 2.7 (dwa obroty osi o 360 stopni i punkt numer 7). 15 gramów kawy mielę niecałe 20 sekund. I serio, wszystko płynnie i gładko. I choć naturalnie czuć opór (jakby nie było – mielimy kawę), to bez żadnych szarpnięć czy blokad ze strony młynka. Taki przemiał sprawia, że kończę parzyć V60 z czasem 3:00, przy użyciu 250g wody. Dalej parametrami można się bawić do woli. Dla frajdy mielę jeszcze naprawdę grubo – punkt wyjścia to 4.6. Przemielenie 15 gramów kawy trwało krócej niż pożegnalny small talk z gościem w kawiarni. Pewnie mniej niż 15 sekund. To bardzo dobra informacja dla fanów french pressa.
Jakość przemiału
Co mogę powiedzieć o jakości przemiału? Jak na młynek, który w większości przypadków trafi do Waszych domów – w mojej ocenie: naprawdę nieźle. No i jako, że jest to dla mnie zupełnie nowe urządzenie, zastanawiam się jak z żywotnością tego cacuszka. Czy po pół roku, roku – jakość użytkowania będzie taka sama? Czas pokaże.
Zastanawiam się też, czy jest to młynek, który sprawdziłby się w małej kawiarni? Z pewnością warto mu dać szansę, mając na uwadze, że to nadal młynek ręczny i mimo sprawności w użytkowaniu, zmielenie kilku kaw pod rząd mogłoby być wyzwaniem.
Podsumowując
Dlaczego uważam, że 1Zpresso jest uzupełnieniem na gadżeciarskim rynku baristów i domowych pasjonatów? Składa się na to takie równanie: dostępność + cena + jakość wykonania + szeroki zakres regulacji mielenia + jakość przemiału + intuicyjność + design. Ja jestem na tak i zabieram 1Zpresso do domu mając nadzieję na długą współpracę.
A! Przy testach i teścikach pomagał mi Eryk Wierzchowski, któremu dziękuję za wspólną zajawkę.
1Zpresso K-PLUS – test Pawła Świderskiego
[powerkit_separator style=”dotted” height=”2″]
Kilka słów o autorze…
Paweł Świderski
Niegdyś smutny barista w kawiarni Coffeedesk o ogromnym poczuciu sarkastycznego humoru, aktualnie spec od maszyn cięższego kalibru. Zwany potocznie Świdrem. Ósmy w Mistrzostwach Polski Brewers Cup 2016, piąty w 2017. W 2018 już na trzecim stopniu podium!
[powerkit_separator style=”dotted” height=”2″]
Młynek wagi ciężkiej
Jakiś czas temu wpadł w moje ręce młynek, który może narobić niezłego zamieszania na rynku młynków ręcznych – 1Zpresso K-PLUS. Już na wstępie zauroczyło mnie opakowanie młynka – eleganckie czarne etui na zamek błyskawiczny z bardzo wygodną rączką do noszenia naszego delikwenta. W środku natomiast było równie przyjemnie, ponieważ wszystko leżało w usztywniającej piance z dodatkowym zabezpieczeniem w postaci paska na rzep. Dodatkowe akcesoria były natomiast schowane w przeznaczonej na nie kieszonce. Wszystko razem tworzy przyjemną kompozycję dla oka.

Pierwszą i najważniejszą rzeczą, którą możemy znaleźć w opakowaniu, jest oczywiście sam młynek. Ciężka i solidna konstrukcja wykonana ze stali nierdzewnej z drewnianym uchwytem daje nam już na wstępie poczucie, że będzie to trwałe urządzenie. Do tego elegancka korbka z drewnianą główką tworząca spójną i estetyczną kompozycję z młynkiem. W górnej części młynka mamy oznaczenie tzw. zera, czyli momentu, w którym żarna są najbliżej siebie oraz orientacyjną podziałkę grubości zmielenia, która daje nam możliwość łatwiejszego odniesienia się do grubości mielenia, gdy ustalimy sobie odpowiednią dla danego przepisu odległość żaren od siebie.
Zbiornik na zmieloną kawę jest montowany na bardzo silne magnesy, do których na początku miałem małe wątpliwości. Jednak pomimo potrząsania i trącania dolnej części młynka dłonią z całkiem dużą siłą, zbiornik trzymał się głównej konstrukcji, co rozwiało moje obawy.
W opakowaniu znalazł się także pędzelek do czyszczenia młynka, który z pewnością przyda się by dbać o czystość i sprawność naszego urządzenia.

Druga komora etui mieści w sobie kolejne naprawdę fajne rozwiązania, które mogą umilić nam pracę na tym młynku. Po pierwsze, jest tam gruszka, którą możemy wydmuchiwać resztki kawy z młynka oraz nakładka na dolną część zbiornika na zmieloną kawę. O co w tym chodzi? Nakładkę możemy nakręcić na zbiornik na zmieloną kawę i dzięki odpowiednim nacięciom ustawić go na różnych rozmiarach portafiltra, ponadto mamy tam specjalną zatyczkę, która uszczelnia całą konstrukcję. Sugeruje nam to od razu, że ten młynek będzie urządzeniem wielozadaniowym, które da nam możliwości mielenia kawy zarówno pod espresso, jak również pod filtry. W dobie powszechnej dostępności mnogich kawowych zaparzaczy, tak uniwersalny młynek na pewno będzie świetnym rozwiązaniem.

Ile klików?
W przypadku tego młynka możemy zrobić maksymalnie około 90 tzw. klików, a odległość między klikami to 22 mikrony. Te dane już świadczą o szerokim zakresie możliwości 1Zpresso K-PLUS.
Oczywiście warto wspomnieć, że żarna są wykonane ze stali nierdzewnej, co daje nam pewność, że są one trwałe. Ich trzpień jest osadzony na łożysku, zapewniając płynną pracę młynka.

Co więcej, aby ułatwić sobie pracę z tym młynkiem i nie szukać samemu po przemieleniu kilogramów kawy ustawień odpowiednich do danej metody parzenia, producent załącza nam karteczkę z kodem QR, który przenosi nas po zeskanowaniu bezpośrednio na stronę producenta, gdzie możemy pobrać instrukcję do młynka oraz ściągawkę w postaci obrazka, który pokazuje nam na jaką wartość podziałki w górnej części młynka powinniśmy ustawić nasz młynek, aby uzyskać optymalne efekty.
Praca z młynkiem
Nie jest to młynek, który chodzi opornie. Proces mielenia jest łatwy i wszystko chodzi w miarę lekko, ale na pewno musimy mieć troszkę więcej siły, ponieważ młynek jest cięższy np. od młynka Comandante z racji wykonania w całości ze stali nierdzewnej.
Jedynym mankamentem, który napotkałem po zmieleniu kawy były jej elektrostatyzujące się resztki w okolicach wylotu z żaren. Szukając na to rozwiązania, zobaczyłem, że wystarczy lekko ostukać zbiornikiem na zmieloną kawę dolną część młynka, co rozwiązuje częściowo ten problem.

Jakość przemiału
Mówiąc o tym, co w młynku najważniejsze, czyli o jakości przemiału, to w przypadku 1Zpresso K-PLUS nie mam absolutnie do czego się przyczepić. Przyglądałem się bacznie jakości przemiału na różnych ustawieniach tego urządzenia i byłem bardzo mile zaskoczony tym, jak równy był przemiał. Co więcej, nawet przy osadzaniu się resztek kawy w pojemniku na zmieloną kawę, straty były rzędu maksymalnie 0,2 grama, co jest wybornym wynikiem.

A co z kawą?
Idąc do meritum czyli do kawy zaparzonej. Każda metoda, w której wykorzystałem przemiał z młynka 1Zpresso K-PLUS, dała mi niesamowicie przyjemne efekty. Parzyłem espresso, kawę w kawiarce, dripa V60 i Aeropress. Wszystkie kawy smakowały niesamowicie czysto i przyjemnie.
Jestem daleki od podawania jakichkolwiek receptur z racji tego, że smak i technika to sprawy indywidualne, polecam więc każdemu znaleźć swoją drogę i podjąć własne testy. Z czystym sercem mogę natomiast polecić ten młynek każdemu, kto szuka niesamowitej jakości przemiału do każdego rodzaju kawy.








